Studnia niewiernych żon

Jest w zamku Czocha studnia całe wieki już nie używana. Opowiadają, że czasami o północy słychać wydobywające się z jej wnętrza ciche westchnienia, kobiecy płacz a nawet wzywanie o pomoc. To zgodnie z legendami głosy niewiernych żon panów tego zamku skazanych na wieczne męki.
Podobno kiedyś jeden z panów na zamku niespodziewanie powrócił po prawie rocznym pobycie za granicą do swych włości. Powitała go służba zamkowa i dzieci, żony jednak wśród nich nie było. Udał się zatem do jej komnaty i zastał ją spoczywającą w łożu pod przykryciem ze skór niedźwiedzich. Jako, że wyglądała na ciężko chorą począł rozpytywać służbę, jak to się stało, jak długo to trwa i czy medyk już został wezwany. Wtedy jedna z dziewek służebnych rzekła mu, iż żona zaniemogła na wieść o jego powrocie a jej dolegliwości świadczą o tym, że jego żona jest brzemienna. Na wieść o tym pobladł pan a fala złości zalała jego serce. Wpadł do komnaty żony i zerwał z niej skóry, którymi była okryta a wzrok jego padł na zniekształcony ciążą brzuch. Oszalały z wściekłości złapał ją za włosy, wyciągnął na dziedziniec i doprowadził do studni, każąc jej skoczyć.
Ponieważ nie wykonała polecenia, po krótkiej szamotaninie - sam wepchnął ją do wody. Stał potem przez chwilę jeszcze nasłuchując odgłosów wydobywających się z wnętrza studni. Następnie spokojnym tonem nakazał pachołkowi, aby przygotował konia i tego samego dnia opuścił zamek. Dopiero na drugi dzień wydobyto zwłoki pani zamku i od tego czasu, ilekroć ktoś nocą nachylał się nad studnią i patrzył w lustro wody, dały się stamtąd słyszeć kobiece głosy.

Niespełna dwadzieścia lat później kolejny pan na zamku Czocha w podobny sposób uśmiercił swą małżonkę, gdy przyłapał ją z własnym woźnicą.

Po raz trzeci studnia posłużyła jako miejsce kary dla niewiernej małżonki na krótko przed pożarem zamku w 1792 roku.
Jeden z właścicieli zamku Joachim von Nostitz pojął za żonę piękną Ulrikę. Młoda para była w sobie rozkochana i wydawało się, że nic nie zakłóci małżeńskiej idylli. Wybuchła jednak wojna i Joachim musiał opuścić swoją ukochaną. Gdy zawierucha wojenna nieco ustała, po rocznej nieobecności wrócił stęskniony do domu i wielkie było jego zdziwienie, gdy się okazało że Ulrika spodziewa się dziecka, którego on ojcem w żaden sposób nie mógł być.
Gdy Ulrika powiła dziecko, kazał nowo narodzone niemowlę żywcem zamurować w kominku w sieni, a swoją wiarołomną żonę wepchnął do studni na zamkowym dziedzińcu. Czasem ponoć słychać kwilenie dochodzące z kominka, to duch zamordowanego niewinnego niemowlęcia... i słychać też czasem lament jego matki, dochodzący z dna studni.

 

 

JANUSZ LEWCZYK

Świdnica

tel. 603 099 193

e-mail: janusz.lewczyk@infomix.com.pl

© Janusz Lewczyk (d. INFOMIX) 1999-2019

Wszelkie prawa zastrzeżone