przewodnik sudecki, sudety, góry, wałbrzyskie, kamienne, blog turystyczny, schroniska czynne i dawne, turystyka, turystyka górska, wędrówka piesza, szlak turystyczny, ciekawostki, flora Sudetów, izery, rudawy, praca, blog, karkonosze, wieże widokowe, platformy widokowe, panorama, ludzie, legenda, legendy, mit, baza, bazy danych, kalendarium, wydarzenia, słowniczek terminów

2011.07.17 - Chełmiec - od czegoś trzeba zacząć czyli śmieszne miłego początki

   

 objaśnienie ikon i skrótów:

m - charakterystyczne miejsce, postać lub wydarzenie, w - wieża lub punkt widokowy, f - przedstawiciel sudeckiej flory, c - ciekawostka związana z miejscem, t - termin do objaśnienia, s - schronisko lub chatka obecne(a) lub byłe(a), a - atrakcja turystyczna

s - schroniska czynne, s- - schroniska nieistniejące, ch - chatki czynne, ch- - chatki nieistniejące

objaśnienie

mapy z różnych źródeł

strona internetowa

statystyki GUS

szlaki turystyczne

najciekawsze fotografie

najciekawsze wideo

ciekawe odnośniki do stron internetowych

literatura i artykuły prasowe

legendy związane z miejscem

ciekawostki

wieze i punkty widokowe

schroniska (chatki) istniejące lub byłe

poglądowe panoramki

aktualna i prognozowana pogoda

aktrakcje turystyczne

położenie na mapie wewnętrznej

położenie na mapie zewnętrznej

moje uwagi

powiązania z innymi pozycjami

miejsca, ludzie, wydarzenia w promieniu 15 km

filtrowanie informacji

pobranie pliku

    Chełmiec. Symbol Wałbrzycha. Góra dominująca nad miastem. Najwyższa w Górach Wałbrzyskich - wtedy jeszcze nie wiedziałem, że Borowa ją przerosła o 2 m. Góra którą widziałem po wyjściu z domu na podwórko. Góra która kiedyś przyniosła mi nagrodę za wygranie konkursu - malowanie Wałbrzycha na asfalcie. Góra na którą zawsze chciałem wejść ale albo nie było z kim albo wchodziłem na inne w wielu miejscach naszego kraju. Urodziłem się w Wałbrzychu, mieszkałem w nim przeszło 25 lat a nigdy na niej nie byłem. Obciach totalny. b1 Ale w końcu i na nią przyszedł czas. Po latach zasiedzenia się postanowiłem rozruszać kości i zbić tzw. mięsień piwny, chociaż akurat mój od piwa nie pochodził.

    01

    Droga Krzyżowa

    I wymyśliłem sobie trasę - link. Ambitna to ona nie była ale lepsza taka niż nic, przynajmniej na początek. Aby się za dużo nie zmęczyć postanowiłem wyruszyć z Boguszowa-Gorc, spod najwyżej położonego stadionu w Polsce.
    Dojechałem tam mą ówcześnie posiadaną białą torpedą, zostawiłem na ulicy i w drogę - dziewicze wejście na Chełmiec, trasą chodzących tamtędy procesji. b1 Pogoda była upalna - lipiec. A ja po kilkuset metrach lekkiego podejścia już miałem dość. Kompletny brak kondycji. Chyba ślimaki mnie wyprzedzały. Przed wejściem w las były jakieś ławki. Z miejsca zostałem ich użytkownikiem. Regeneracja była dosyć długa ale góra dalej stała i czekała na mnie. Ruszyłem. W lesie zrobiło się jakoś przyjemniej i udało mi się dojść za jednym zamachem do skrzyżowania zielonego (którym szedłem) z niebieskim. Ale co to za skrzyżowanie? Ukośne na stoku. b1 Dalej droga trochę się wypłaszczyła i pomaszerowałem w kierunku szczytu. Po lewej stronie las a po prawej przebijające się Góry Kamienne i wszystkie inne na południu. Piękne widoki. W końcu doturlałem się. Co na szczycie? Zestaw tradycyjny. b1 Mnie udało się trafić na ten moment, kiedy otwarta była wieża widokowa.

    01

    Panorama Wałbrzycha z wieży na szczycie

    Po uiszczeniu datku na jej remont wlazłem na szczyt. Niestety. Nie byłem sam. Wokół same talerze. Jakby stacja przekaźnikowa obok nie wystarczała. Szumi i buczy wokoło. Pal licho. Nie będę marudził. W końcu to mój wymarzony i upragniony Chełmiec. Co widać z niego? W linku. Chyba z setkę fotek natrzaskałem z wieży. A później przepatrywałem okolicę przez lornetkę. Wałbrzych jak na dłoni. W dali wszystkie okoliczne pasma górskie - Masyw Śleży, Góry Sowie, Masyw Śnieżnika, Góry Kamienne, Rudawy Janowickie, Karkonosze, Góry Kaczawskie. Byłem zachwycony widokiem. Dobra. Czas schodzić. Tą samą drogą. Na szczęście było z góry.b1

    01

    Chełmiec od strony Białego Kamienia

    Po wyjściu z lasu jakiś zły duch podszepnął mi co bym se ciutkę skrócił drogę i przeszedł przez łąkę.b1 Zapomniał tylko dodać, że trawa na tej łące będzie sięgać mi do pach. Cóż. Lazłem po niej. I o dziwo żaden kleszcz się do mnie nie przykolegował, inne paskudztwa też nie. Może smaczny nie jestem albo krew zbyt mało szlachetna.
    Kilkaset metrów dalej stała już biała torpeda. Zmiana obuwia i bzium do domu. Jadę sobie przez Biały Kamień i patrzę z radością w lewo. Chełmiec - zdobyłem gob1.