przewodnik sudecki, sudety, góry, wałbrzyskie, kamienne, blog turystyczny, schroniska czynne i dawne, turystyka, turystyka górska, wędrówka piesza, szlak turystyczny, ciekawostki, flora Sudetów, izery, rudawy, praca, blog, karkonosze, wieże widokowe, platformy widokowe, panorama, ludzie, legenda, legendy, mit, baza, bazy danych, kalendarium, wydarzenia, słowniczek terminów

2018.04.29 - Góry Kamienne wiosennie

   

 objaśnienie ikon i skrótów:

m - charakterystyczne miejsce, postać lub wydarzenie, w - wieża lub punkt widokowy, f - przedstawiciel sudeckiej flory, c - ciekawostka związana z miejscem, t - termin do objaśnienia, s - schronisko lub chatka obecne(a) lub byłe(a), a - atrakcja turystyczna

s - schroniska czynne, s- - schroniska nieistniejące, ch - chatki czynne, ch- - chatki nieistniejące

objaśnienie

mapy z różnych źródeł

strona internetowa

statystyki GUS

szlaki turystyczne

najciekawsze fotografie

najciekawsze wideo

ciekawe odnośniki do stron internetowych

literatura i artykuły prasowe

legendy związane z miejscem

ciekawostki

wieze i punkty widokowe

schroniska (chatki) istniejące lub byłe

poglądowe panoramki

aktualna i prognozowana pogoda

aktrakcje turystyczne

położenie na mapie wewnętrznej

położenie na mapie zewnętrznej

moje uwagi

powiązania z innymi pozycjami

miejsca, ludzie, wydarzenia w promieniu 15 km

filtrowanie informacji

pobranie pliku

    Dziś postanowiłem odwiedzić dawno niewidziane Góry Suche, a przede wszystkim Sokołowsko. Dlaczego tam? Wydaje mi się, że akurat w tym paśmie Gór Kamiennych najlepiej czuje się rozkwitającą wiosnę. Może sprawia to bliskość porośniętych stromych szczytów? A może po prostu fakt, że każdy szlak prowadzi lasem. W każdym bądź razie zawitałem do Sokołowska.

    01

    Wiosenne Sokołowsko

    Tym razem trasę wędrówki miałem przemyślaną. Postanowiłem zwiedzić te góry od tyłu czyli od czeskiej strony, częściowo szlakami a częściowo nieznanymi mi jeszcze ścieżkami po czeskiej stronie. Z szacunków wychodziło że mam do przejścia ok. 14 km i około 500 m przewyższenia. Pestka.b1 . Wyruszyłem z Sokołowska czarnym szlakiem w kierunku Przełeczy Sokołowskiej. Najpierw asfaltowymi ulicami miejscowości - mijając cerkiew z prawej strony, by po kilku minutach rozpocząć podejście na przełęcz leśnym duktem.

    01

    Góry, łąki i lasy ... wiosna!

    Przed wejściem w las spojrzenie do tyłu w kierunku Bukowca. Pięknie jest. Stok góry pokryty drzewami ze świeżą zielenią. Jej odcień istnieje tylko o tej porze roku. Powoli wspinam się pod górę. Tym razem muszę uważać pod nogi. Matka Natura wysyła mi co chwilę jakieś stworzonko. A to ślimaczka, a to żuczka.

    01

    >O! Zielony żuczek

    Niestety wokół widać efekty działalności szyszkowców - olbrzymie stosy drewna i pniaki na stokach. Po kilkudziesięciu minutach docieram na przełęcz i przechodzę granicę. Wchodzę do innej bajki. Las prawie dziewiczy - żadnych stosów i pniaków. Może Czesi nieświadomi są skutków działalności kornika?b1 Robi się gorąco - nasłonecznione południowe stoki Gór Suchych. Schodzę ostro w dół krętym wąwozem i zastanawiam się w jaki sposób przed laty przewożono tędy towary. Jak te konie dawały tu radę.
    Dochodzę do odsłoniętych skał i rozdroża. Przede mną otwiera się panorama okolic Brumova. Cykam fotki i skręcam w lewo na drogę trawersującą zbocze jakieś góry. Wokól tabliczki z informacją że jest to teren chroniony ujęcia wody. Po kilkunastu metrach mijam dziwną budowlę.

    01

    Drzwi do góry

    Może sama w sobie nie jest dziwna - budka wmurowana w zbocze - ale te drzwi wejściowe. Jak to mówią - nówka, prawie nie śmiganab1, z mosiężną wypolerowaną klamką. Jak to możliwe? Kilkaset metrów od granicy a one tam sobie jeszcze tkwią. Oj ginie tradycja w narodzieb1. Fotka i dalej w drogę. Teraz idę poza szlakiem, tylko wg mapy. Zamierzam dojść do żółtego szlaku biegnącego od Ruprechtic. Droga prowadzi skrajem lasu z widokiem na południową stronę. Od czasu do czasu pojawiają się zabudowania - nowe murowane i stare drewniane.

    01

    Okoliczne zabudowania

    Widoki na Czechy piękne. W oddali Brumovskie Steny i inne pagórki większe lub mniejsze. Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci. Idylla. Tylko ten mały niepokój. A co będzie jak pobłądzę? Odpowiedź jest prosta - więcej kilometrów w nogachb1. Idę dalej, dochodząc do niebieskiego szlaku. Ten mnie nie interesuje. Ja muszę na Ruprechticky Spicak od tylnej strony. Wtem pojawia się rowerzysta. Jako dobrze wychowany człowiek pozdrawiam - dobry den. Odpowiada - dzień dobry. I dobrze bo mój czeski prawie kończy się na tych słowach.b1 Rowerzysta przystaje i zaczynamy rozmawiać. Okazuje się że obydwaj pochodzimy z Wałbrzycha, mamy wspólnych znajomych nawet, chociaż jak mi się wydaje, wcześniej nigdy nie spotkaliśmy się. Wymiana poglądów na kwestie turystyczne i w drogę. On szlakiem niebieskim - bo tym da się pedałować, a ja idę dalej szukać żółtego.

    01

    Nauka latania

    Dalej las, lekkie podejścia. Nagle droga skręca w prawo w dół. Po chwili pojawia się łąka z zawartością czyli potencjalnymi lotniarzami. Póki co to raczej byli to cykliści niż lotniarze, bo toczyli swoje skrzydła właśnie po tej łączce - nauka wymaga poświęceńb1. Droga skręca teraz w lewo i ukazuje się mało zachęcający widok - ściana góry będącej moim celem. Kurcze. Ja mam tam wejść? Toż to prawie jak Mount Everest, tylko porośnięty. W dodatku droga wiedzie jeszcze w dół czyli podchodzenia będzie więcejb1. Docieram do żółtego szlaku. A ten zaczyna łagodnie prowadzić w górę ale nie w kierunku tej ściany. Jest dobrze. Idę sobie leśną drogą, wymijam kilka osób i docieram do skrzyżowania z wiatą. Postanawiam zrobić sobie dłuższy odpoczynek przed szturmem na R. Spicakb1. Rozglądam się wokoło. Drogowskaz. Ruprechticky Spicak - 1 km. To taki czeski dowcip. Niby 1 km a godzina marszub1. Dlaczego Czesi dystans w górach oznaczają w kilometrach a nie w czasie do przejścia? Przecież takie 1 km niczego nie mówi o stopniu trudności. Jest chyba róznica pomiędzy 1 km w poziomie a w pionie dla piechura? Dobrze. Ja się nabrać nie dam.

    01

    Ściana b1

    Ruszam pod górę. W końcu jakaś normalna ścieżka przez las a nie droga. Kamienie małe i duże, korzenie. Słońce grzeje intensywnie od tyłu. Powoli, powoli i po kilkunastu minutach las zaczyna się przerzedzać, umożliwiając podziwianie widoków na południe. Szkoda tylko, że powietrze robi się mniej przezroczyste - pogoda burzowa. Ale góry, pola, wioski i lasy widać tak do 20 km.

    01

    Panorama spod R. Spicaka na południe

    Jeszcze tylko kilkaset metrów wysiłku i ukazuje się szczyt z zawartością czyli wieżą widokową. Z tej zawartości b1 można dostrzec taką panoramę - link. Po kilku minutach docieram tam, rozglądając się za wydeptaną i nagrzaną trawą. Jest. Zalegam mając przed sobą widok na wschodnią stronę - Góry Sowie ze wszystkim co leży pomiędzy. Robię fotki. Wyciągam lornetkę i przepatruję bliższą i dalszą okolicę. O!. Widać jakiegoś latającego drapieżnika polującego na obiad. Szybuje wysoko by od czasu do czasu zapikować w dól na jakąś gałąź. Na wprost w dole Łomnica, dalej Głuszyca a za nią stoki Gór Sowich. Po lewej Waligóra. Pomiędzy nimi pagórki i doliny bez zabudowań. Widok w prawą stronę niezbyt ciekawy - duże zamglenie powietrza. Ledwie rysują się Góry Stołowe a przecież nie są daleko.

    01

    Panorama z R. Spicaka na wschód

    Koniec tej laby. Wracam do Sokołowska. Na wieżę nie wchodzę bo już kilka razy na niej byłem, no i widoczność jest nie najlepsza. Rozpoczynam schodzenie w dół wzdłuż granicy. Zauważam, że zejście jest w coraz gorszym stanie. Pojawia się mnóstwo korzeni. Tam trzeba uważać. Udało się. Nie sturlałem się. Po chwili po prawej stronie pojawia się romantyczna ławeczka pomiędzy dwoma drzewami. Gdzieś w tych okolicach przed wiekami znajdowała się huta szkła wzmiankowana w artykule Radosława Robocińskiego - Freudenburger Hütte – huta szkła Preusslerów w Górach Suchych. Kilkaset metrów dalej rozgałęzienie szlaków. W zasadzie powienienem pójść zielonym ale ten prowadzi przez zarośla i widać że nie jest uczęszczany. Znam jednak lepsze rozwiązanie. Kilkaset metrów w kierunku Waligóry czarnym szlakiem i pojawia się skrzyżowanie dróg. Skręcam w lewo w dół.

    01

    Wąwóz w kierunku Sokołowska

    Tędy można dojść do zielonego szlaku w kierunku Koziny lub skręcić na szlak rowerowy do Bednarskiego Jaru. Wybieram tą drugą możliwość. Po chwili droga schodzi w dół w głeboką dolinę pomiędzy dwoma pasmami. Po prawej Czarnek, Kostrzyna i Włostowa a po lewej już wymieniona Kozina. Południowe zbocza Włostowej gołe, bez lasu. Wycięty. Pozostały tylko pieńki. Droga prowadzi jakby aleją. Widocznie przed laty było to miejsce utrzymane i zagospodarowane. Kilkadziesiąt minut marszu i pojawiają się zabudowania Sokołowska. Jeszcze tylko trochę asfaltu, mijam cerkiew - tym razem od jej czoła, budynki domów wczasowych uzdrowiska i już parking. Koniec eskapady. WIDZIAŁEM i POCZUŁEM WIOSNĘ b1