przewodnik sudecki, sudety, góry, wałbrzyskie, kamienne, blog turystyczny, schroniska czynne i dawne, turystyka, turystyka górska, wędrówka piesza, szlak turystyczny, ciekawostki, flora Sudetów, izery, rudawy, praca, blog, karkonosze, wieże widokowe, platformy widokowe, panorama, ludzie, legenda, legendy, mit, baza, bazy danych, kalendarium, wydarzenia, słowniczek terminów

2016.05.08 - Rudawy Janowickie po raz pierwszy

   

 objaśnienie ikon i skrótów:

m - charakterystyczne miejsce, postać lub wydarzenie, w - wieża lub punkt widokowy, f - przedstawiciel sudeckiej flory, c - ciekawostka związana z miejscem, t - termin do objaśnienia, s - schronisko lub chatka obecne(a) lub byłe(a), a - atrakcja turystyczna

s - schroniska czynne, s- - schroniska nieistniejące, ch - chatki czynne, ch- - chatki nieistniejące

objaśnienie

mapy z różnych źródeł

strona internetowa

statystyki GUS

szlaki turystyczne

najciekawsze fotografie

najciekawsze wideo

ciekawe odnośniki do stron internetowych

literatura i artykuły prasowe

legendy związane z miejscem

ciekawostki

wieze i punkty widokowe

schroniska (chatki) istniejące lub byłe

poglądowe panoramki

aktualna i prognozowana pogoda

aktrakcje turystyczne

położenie na mapie wewnętrznej

położenie na mapie zewnętrznej

moje uwagi

powiązania z innymi pozycjami

miejsca, ludzie, wydarzenia w promieniu 15 km

filtrowanie informacji

pobranie pliku

    Tym razem skorzystałem z usług Kolei Dolnośląskich. Godzina jazdy i Janowice Wielkie. Wysiadłem z pociągu. Trasy nie miałem zaplanowanej więc zacząłem improwizować. Szwendam się koło dworca i kombinuję. Żółtym, zielonym? Na zamek? Czy może od razu w las? No i wymyśliłem. Zielonym. Tylko w przeciwną stronę.b1 Link. Pójdę na Różankę. Przecież tamtędy biegnie trasa Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. A mnie jakoś tak nie było dane tam dotrzeć. b1
    W porzo. Śmignąłem przez tory i jakiś most. Po obydwu stronach pięknie odrestaurowane pałace. Rozgałęzienie szlaków. Zielony wiedzie drogą w górę w kierunku szpitala i skręca w lewo, biegnąc wzdłuż lasu.

    01

    Coś dla męskich oczu

    Po kilkuset metrach wiata. Siadam i robię fotki. Karkonosze jak na dłoni, od Czoła aż po Szrenicę. Całe pasmo. A bliżej dwa miłe dla męskiego oka pagórki - Sokolik i Krzyżna Góra.b1 Panorama jak się patrzy. Ruszam dalej. Trochę pod górę. Często oglądam się do tyłu. Widok Karkonoszy przyciąga wzrok. I tak się gapiłem, że przeoczyłem rozjeście szlaku. Zacząłem iść na wschód. O! Coś nie tak. Dobry duch czuwał nade mną więc po chwili napatoczyły się dwie niewiasty i właściwie mnie ukierunkowały (rzekłbym że kobiety mają to w genach b1). Przede mną rozległa łąka, w oddali kamieniołom w Wojcieszowie a w dole Radomierz.
    Dobra. Idę przez wieś. Asfaltówka w dół - piechurzy uwielbiają taką nawierzchnię.b1 Otoczenie takie sobie. Potoczek-śmierdziawka, remontowane albo i nie zabudowania gospodarcze i mieszkalne. Z tym, że każde siedlisko ma nowe okna a co drugie antenę satelitarną. No tak. Najważniejsze aby nie dmuchało przy oglądaniu meczu.b1 Perełką okazał się kościół i budynki parafialne. Odrestaurowane i dobrze utrzymane.

    01

    Pesa?

    Wyszedłem z Radomierza i na rozstaju dróg obrałem kierunek w prawo na Trzcińsko, idąc polną drogą przez niskie pagórki z lekka porośnięte. Przy drodze w lewo stronie znajduje się pomnik zamordowanego młodzieńca. Historia ta najlepiej opisana jest tu. Ja poszedłem w prawo. Po kilkunastu minutach ukazał się przejazd kolejowy wraz zawartością czyli albo Pendolino albo coś podobnego do niego. Zdążyłem cyknąć mu fotę bo jechał niewiele szybciej od dawnego żółtka.b1 Przekroczyłem przejazd i usiadłem na ławce na przystanku kolejowym. I wtedy wpadła mi do głowy filozoficzna myśl - szwendam się już trzy godziny, przeszedłem przeszło 10 km a w zasadzie Rudaw Janowickich jeszcze nie widziałem. To znaczy widziałem z daleka ale ich nie poczułem. Coś ten prolog mi nie wyszedł. A przecież mogłem wysiąć w Trzcińsku i już chłeptałbym jakieś piwo w Szwajcarce.b1

    01

    Spojrzenie na Trzcińsko

    Ruszam dalej. Kierunek Sokolik (nareszcie). Ostro pod górę przez las. Kilkaset metrów i po lewej rozpościera się widok na Trzcińsko. Zaczynają się skały pokazywać. Coraz ich więcej. Dochodzę do Przełączki. Tu trzeba coś postanowić. Aż taki orzeł nie jestem. Wszystkich pagórków nie zaliczę. Rezygnuję z Sokolika a kieruje się na Krzyżną Górę. Ostro pod górę. Końcówka z poręczą. Wreszcie szczyt. Miejsca na nim nie za dużo. Natykam się na sympatycznego turystę z Łodzi. Trochę porozmawialiśmy. Cyknąłem mu fotkę. No i krajobraz. Góry, wioski, stawy, lasy. Szkoda tylko że słońce często chowało się za ciemne chmury. Warto było tu wejść.

    01

    Góry, góry, ... wszędzie góry

    Powrót na szlak. Kilka minut marszu i Szwajcarka. Tłok jak na przysłowiowych Krupówkach.b1 Dzieci wrzeszczą, dorośli imprezują a dodatkowo jeszcze kilku postanowiło tu wjechać swymi wymuskanymi wehikułami. O nie. Jak to mówią d... w troki i marsz.b1 Dla odmiany z góry. Kilka minut szlaku. Mijam parking pod Przełęczą Karpnicką i zagłebiam się w las.
    Droga szutrowa lekko pod górę. Dobrze się idzie. Rozdroże. Wybieram szlak zielony. Las. Dogania mnie jakiś zziajany facet. Co się stało? A gościu mówi, że biegnie do Janowic, bo żona w samochodzie coś ważnego zostawiła. To jest uczucie. Prawie 8 km tam i z powrotem po szminkę.b1 Dochodzę na szczyt jakiegoś pagórka. Siadam na skałce i oddaje się konsumpcji. Trochę przeszedłem więc trzeba zaopatrzyć mięśnie w energię.

    01

    Dla odmiany ... wszędzie skały

    Siedzę sobie i pałaszuję a wtem widok jak z cyrku. Drogą którą przyszedłem jedzie sobie młodzian rowerem. Cóż. Rower to normalka tylko że ten miał jedno koło.b1 Młodzian przystaje i pytam go - jak sobie daje radę na takim wehikule? No problem. Po czym siada i zjeżdża w dół. No kolego - szacunek.
    Śniadanio-obiad skończony. Pora na dalszy marsz. W dół szlakiem po trawie, skałkach i płynącym strumieniu. Dochodzę do żółtego. Asfaltówka w dół. Wokół las. Po prawej potok. Cudnie jest. Rozgałęzienie. Zielony w górę. Kręci się wokół skałek przez bukowy las. Wychodzę pod zamek Bolczów.

    01

    Zamek Bolczów

    Mostek przez fosę zagrodzony (podobno z tym mostkiem jest tak - albo jest zagrodzony albo go wogóle nie mab1). Dobra. Zamek zwiedzę następnym razem. Zostaję przed nim. Następny wehikuł. Tym razem naturalny. Koń z amazonką na grzbiecie. Łyk kawy, chwila odpoczynku i w dół. Do Janowic. Przed nimi trafiam na bystry potok. Ładnie zasuwa. Przechodzę go jakąś kładką i za chwilę miasteczko. Kilka długich ulic i dworzec. Ale co to za dworzec.b1 Zamknięty na cztery spusty. Żadnej ławki wokoło. Syf, kiła i mogiła. Śmieci były sprzątane przez ostatnią wichurę.b1 Starej daty jestem więc PKP mnie już niczym nie zaskoczy. Najważniejsze że pociągi się na nim zatrzymują. A podróżny niech sobie radzi jak umie. Następnym razem przyjadę tu samochodem.