O krześle księżniczki w Sokolich Górach

   

Strona ma charakter informacyjny. Czytelnik wykorzystuje opublikowane informacje na własną odpowiedzialność. Ich kopiowanie, zwielokrotnianie, rozpowszechnianie lub inne podobne wykorzystywanie nie wymaga zgody autora. Autor nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczone w linkach lub załączonych wydawnictwach.

 

 objaśnienie ikon i skrótów:

m - charakterystyczne miejsce, postać lub wydarzenie, w - wieża lub punkt widokowy, f - przedstawiciel sudeckiej flory, c - ciekawostka związana z miejscem, t - termin do objaśnienia, s - schronisko lub chatka obecne(a) lub byłe(a), a - atrakcja turystyczna

s - schroniska czynne, s- - schroniska nieistniejące, ch - chatki czynne, ch- - chatki nieistniejące

objaśnienie

mapy z różnych źródeł

strona internetowa

statystyki GUS

szlaki turystyczne

najciekawsze fotografie

najciekawsze wideo

ciekawe odnośniki do stron internetowych

literatura i artykuły prasowe

legendy związane z miejscem

ciekawostki

wieze i punkty widokowe

schroniska (chatki) istniejące lub byłe

poglądowe panoramki

aktualna i prognozowana pogoda

aktrakcje turystyczne

położenie na mapie wewnętrznej

położenie na mapie zewnętrznej

moje uwagi

powiązania z innymi pozycjami

miejsca, ludzie, wydarzenia w promieniu 15 km

zamki, dwory i pałace

filtrowanie informacji

pobranie pliku

lista tabelaryczna

 

Na jednym ze szczytów Sokolich Gór, w okolicach wsi Karpniki, stał w średniowieczu zamek, o którym krążyło wiele fantastycznych opowieści. Jedna z nich mówi o tym, że pewien młodzieniec pasał swoje owce zawsze w tym samym miejscu nad Bobrem, właśnie u podnóża Sokolich Gór. Pewnego dnia szukał zagubionej wśród drzew owcy, gdy nagle zauważył siedzącą na skalnym występie młodą, prześliczną dziewczynę o długich złocistych włosach, która z niezmąconym spokojem oddawała się przędzeniu. Zachwycony jej urodą młodzian stanął oniemiały. Nagle dzwon na wieży karpnickiego kościoła wybił południe i w tej samej chwili dziewczęca postać znikła...
Młody pasterz powracał przez kolejne dni w to samo miejsce, by oglądać cudowną zjawę. A ona wciąż milczała. 24 czerwca, w dzień św. Jana, gdy o zwykłej porze pasterz przyszedł w ulubione od jakiegoś czasu miejsce, dziewczyna znienacka odezwała się:
- Posłuchaj, młodzieńcze, mojej historii. Dawno temu byłam panią pobliskiego zamku, nazywanego Sokolą Skałą. Wielu rycerzy ubiegało się o moje względy, ale ponieważ w moich żyłach płynęła królewska krew Piastów, postanowiłam oddać rękę jedynie równemu mi księciu. Pewnego razu usłyszał o mnie dumny kniaź ze wschodu i przybył tu, aby pojąć mnie za żonę. Jednak moja duma odrzuciła i jego miłość. Zostałam za to okrutnie ukarana. Odtrącony zalotnik wszedł w konszachty z czarnoksiężnikami, którzy zniszczyli mój piękny zamek, a mnie uwięzili w jego przepastnych lochach. Jedynie wiosną mogę wyjść na świat. Możesz uwolnić mnie od okrutnej kary. Wejdź tylko bez bojaźni w ciemną furtę, do której prowadzi ta wąska ścieżyna, a moja miłość i wielkie bogactwa będą twoją nagrodą.
Pasterz bez namysłu rzucił się we wskazanym kierunku, gdy wtem coś błysnęło mu pod stopami. Był to przepysznej roboty sztylet. Podniósł go i śmiało przekroczył ciemną furtę. W tej samej chwili jakby się piekło otwarło. Ziemia zadrżała pod stopami młodzieńca, sklepienie lochów zdało się walić na jego głowę, a ze wszystkich stron drogę tarasowały mu straszne paszcze potworów o kłach ociekających krwią. Na ten widok zamarło serce młodego pasterza i opuściła go odwaga.
- Nie mogę cię uratować, księżniczko! - zawołał ze straszliwym smutkiem w głosie.
W tej samej chwili znikły wszystkie straszydła i potwory, natomiast ukazała się księżniczka, po której twarzy spływała wielka łza.
- Moja ty dolo nieszczęsna... - rzekła z wielkim żalem w głosie - nie ujrzysz mnie ty już nigdy, ani nikt ze śmiertelnych.
Wszystko nagle znikło, a smutny pasterz wrócił do wsi. Odtąd uśmiech nigdy już nie zagościł na jego twarzy. Rok później, w dzień św. Jana, znaleziono go martwego u stóp góry, pod którą ukazywała mu się złotowłosa księżniczka.

 

źródło:

Jacek Pławski, na podstawie A. Kwaśniewski, Podania dolnośląskie, Wrocław 1999, s. 132-133.